wtorek, 31 grudnia 2013

Super Fabulous and Glam New Year's Eve Outfit // HAPPY NEW YEAR!


Brendan Fallis & Andrew Watt - Day And All Night (feat. Kate Moss)



Nie widzę żadnej wyjątkowości "świąt" takich jak Halloween, czy właśnie Sylwester. Jest to dla mnie jednak okazja do tego, żeby móc bezkarnie robić te wszystkie dziwne rzeczy, o których marzę codziennie. Jest to na przykład jeżdżenie tramwajami w masce, czy z pomalowaną twarzą, albo wystrojenie się w różową, tiulową sukienkę księżniczki na sylwestrowe bale z tańcami. Zazwyczaj tego jednak nie robię, bo mi się nie chce. Jest 19:19 kiedy to piszę. Zdjęcia robiłam godzinę temu i coś mi się wydaje, że jednak zrezygnuję z niewygodnych koturn, toczka i futrzanej etoli oraz skórzanej kurtki, w której pewnie byłoby mi zimno (pomimo tego, że od jakiegoś miesiąca jest zdecydowanie za ciepło i nie mogę doczekać się mrozów i śniegów na Wielkanoc). Ostatecznie zapewne wyjdę z domu w moich pięknych niby-martensach oraz sztucznym, czarnym futrze.


 


(( w e a r i n g: pill box with veil from milinery atelier, 90's vintage leather jacket, navy green blazer from vintageshop.pl, H&M dress, Deichmann wedges, vintage ring  )) 

FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Christmas Gifts ♡




♡ backpack with little foxes  - vintageshop.pl
♡ hand painted cup with a cute fox ♡ - for.rest via showroom


PS. Zdjęcia są wybitnie paskudne za co przepraszam. Przespałam cały dzisiejszy dzień i obudziłam się, gdy już zmierzchało, dlatego też, niestety, byłam zmuszona wykonać je w ohydnym żarowym oświetleniu, z użyciem lampy błyskowej, czego nienawidzę, bo strasznie spłyca fotografowany obiekt. W dodatku jestem naprawdę beznadziejnym fotografem, stąd też tak okropny efekt. Musiałam się jednak pochwalić, bo o takim plecaku i kubku for.rest marzyłam od dawana. Liski, ogólnie wszystkie leśne i magiczne stworzonka uwielbiam. Dlatego też bardzo pokochałam te rzeczy, już od chwili, gdy sama je dla siebie zamawiałam, potem odbierałam od kuriera i w końcu zapakowałam w Wigilię. Szkoda, że nie dostały ode mnie tak ładnych zdjęć jak na to zasługują. 


FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas

piątek, 27 grudnia 2013

Snowflakes and deers


Chet Faker - Archangel 


Piątek to najlepszy dzień tygodnia. Idzie się do szkoły wiedząc, że ma się w perspektywie dwa dni wolnego. Oznacz to więc jakieś wieczorne wyjście ze znajomymi albo zakopanie się pod kołdrą z laptopem i tumblrem lub jakimś dobrym filmem zaraz po powrocie do domu. Ten piątek jak najlepszy w całym życiu, bo oznacza koniec tej idiotycznej świątecznej gorączki, a początek wyprzedaży. W dodatku jest to dzień, który można od samego rana przeleżeć w łóżku, a przed sobą ma się jeszcze pięć, a nie dwa dni wolnego, które można już spokojnie przeznaczyć na filmy, planowanie podróży, które nie dojdą nigdy do skutku, książki, tumblrowanie i zamartwianie się egzaminem ustnym z francuskiego pierwszego dnia po feriach.

PS na początku tego posta wstawiłam też piosenkę, którą bardzo polecam przesłuchać sobie jakieś 100 tysięcy razy. Chet Faker jest moim nowym zauroczeniem. Ma niesamowity, magnetyzujący głos i wygląda równie pięknie, gdy śpiewa ze spuszczonymi, smutnymi oczami. No i jeszcze ma brodę.



(( w e a r i n g: beanie, watch and snowflake tights from vintageshop.pl; snowflake gloves bought in Zakopane, vintage basic white shirt, nn oversized sweater from allegro.pl, navy blue skirt from allegro.pl, Givenchy Nightingale inspired bag, wedges and fluffy long hair fur from ebay )) 

FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas

środa, 25 grudnia 2013

MERRY CHRISTMAS!


John Lennon - Happy Christmas (War Is Over)


Ze wszystkim się spóźniam, więc nie wyobrażam sobie świątecznych życzeń w odpowiednim czasie. 

Nienawidzę i świąt, i składania życzeń; dlatego też unikałam wchodzenia wczoraj na facebooka. Po porannym przejrzeniu tablicy gdzie KAŻDY post opatrzony był świąteczną tematyką zbierało mi się na mdłości (i to nie z powodu ilości próbowanych słodkości w trakcie przyrządzania ciast).  Uratował mnie jedynie post Maldorora, który z okazji świąt nie życzy nam już niczego, bo na pewno już mamy dość. 
Pomimo tego jednak się przełamię i jak każdy człowiek wykażę się gigantyczną hipokryzją. Korzystając ze świątecznej atmosfery chciałabym podziękować tej grupie osób, która zagląda na tego bloga regularnie, a zauważyłam, że taka też od jakiegoś czasu się utworzyła. Chociaż nie traktuję tego bloga zbyt poważnie, nie staram się go promować, ani nie jestem regularna we wstawianiu postów, jest mi bardzo miło kiedy ktoś docenia to, co robię. A nawet jeśli nie docenia i krytykuje, to również jest mi miło, bo to również jest jakiś odzew. 
Przechodząc do meritum chciałabym złożyć Wam świąteczne życzenia w najpiękniejszych językach świata:

1. po polsku - bo nasz cudowny język ojczysty jest przepiękny i bogaty; mamy odmianę przez przypadki, której nauki nie wyobrażam sobie jako obcokrajowiec; a poezja po polsku brzmi najlepiej i najwięcej można nią wyrazić. 

2. po angielsku - bo to język królów i wszystko po angielsku brzmi lepiej, np. tytuły moich postów i teksty piosenek Lany Del Rey (Moja cipkaaa smkujeee jaaaak cooooola)

3. po francusku - bo to jest naprawdę najpiękniejszy język świata. A jeśli ktoś mówi, że mu się nie podoba to KŁAMIE; no i kierunek mojej nauki mnie do tego zobowiązuje...

4. po szwedzku - wisienka na torcie, albo bardziej świątecznie: gwiazda na szczycie choinki! (Boże, stworzyłam własne powiedzonko!); bo wszystkie języki skandynawskie są piękne jak sama Skandynawia jest. 




(( w e a r i n g: watch and snowflake tights from vintageshop.pl; snowflake gloves bought in Zakopane, vintage basic white shirt, nn oversized sweater from allegro.pl, navy blue skirt from allegro.pl, nn wedges from ebay )) 

FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas

niedziela, 22 grudnia 2013

Reindeer, reindeer, reindeer I caught one of your horns. | The Knife


The Knife - Reindeer


Chyba jednak nie lubię świąt. Nienawidzę świątecznych ozdób, sztucznych choinek, kolejek w empiku, tłoku, ludzi z dziećmi i świątecznych piosenek. Nigdy nie wierzyłam w Św. Mikołaja, no i w przedszkolu mi się za to dostało. Jedynym powodem wartym czekania na święta jest zupa grzybowa oraz możliwość bezkarnego zamknięcia się w kuchni na kilka dni. Ze wszystkich kiczowatych świątecznych atrybutów uwielbiam skandynawskie wzory, tak bardzo jak nie mogę znieść całej reszty z Kevinem samym w domu i Last Christmas na czele. Ale to nie jest nic dziwnego, bo uwielbiam wszystko co skandynawskie. Dlatego też jedyną świąteczną piosenką którą mogę się podzielić w ramach tego posta jest Reindeer The Knife. Mój mózg jest na tyle wymarłym organem, że podczas dekorowania ciasteczek, polegającego na rysowaniu na nich reniferzych rogów, śpiewałam sobie pierwsze dwa wersy tego utworu. I to nie stało się raz. Robiłam to przez jakieś 1,5 godziny. Bez przerwy.




(( w e a r i n g: beanie, watch and scarf with scandinavian prints from vintageshop.pl; Mango coat, nn oversized sweater from allegro.pl, nn burgundy mini skirt, vintage golden rings, Zara satchel bag, McArthur hiking boots )) 

FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas

czwartek, 19 grudnia 2013

Let me live that fantasy | Lorde - Royals


Lorde - Royals


Tumblr przejmuje władzę nad moim życiem niemalże jak Jedyny Pierścień nad Panem Bagginsem. Pomijam już to, że marnuję na niego mnóstwo czasu i tylko siebie pogrążam, ale jeszcze patrzę na wiele rzeczy przez pryzmat tumblrowej rzeczywistości stworzonej przez jego społeczność.  Gdy widzę interesujący mnie obraz albo zdjęcie, czytam jakiś bliski mi fragment książki, czy wiersza, albo gdy spodobają mi się kadry w jakimś filmie; zawsze pierwsze, co myślę, to że chciałabym to sobie znaleźć i zreblogować (oczywiście to nie są moje jedyne przemyślenia, ale potem i tak nie jest wcale lepiej z moim poziomem). Do tego mam jeszcze jakieś idiotyczne skojarzenia. Wystarczyła mi odpowiednia kolorystyka zdjęć i Lorde w tle przy ich oglądaniu, a już skojarzyły mi się z blgami nazywanymi 'vintage' (choć tak właściwie nie wiem jak ma się ich estetyka do tego stylu) postującymi zdjęcia natury, magicznie pięknych lasów, ładnych mieszkanek i miast. A przecież wielkie futro o zwiewnych włosach (po polsku to brzmi bardzo źle, futro ma włosy? tak się mówi?) i cienka, plisowana spódnica do ziemi nie są raczej typowym strojem do podróży i przechadzek po lesie. Jednak pomimo to nie mogę pozbyć się tego absurdalnego skojarzenia. I z tego powodu nie jestem w stanie ułożyć sensownego komentarza.



(( fot. Ewa Falczewska // w e a r i n g: fluffy long hair faux fur coat from ebay, Joy Division fan t-shirt, nn pleated chiffon maxi skirt, vintage golden rings,  Ronkone navy green boots, Zara satchel bag and spiked hat )) 

FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas