niedziela, 12 maja 2013

FASHIOPHILOSOPHY FASHION WEEK POLAND OUTFIT DAY 4


Jai Paul - Jasmine


Ostatniego dnia Fashion Weeku byłam tylko na pokazie Wioli Wołoczyńskiej (która swoją drogą coraz bardziej zdaje się być moją ulubioną polską projektantką) oraz na zamykających pokazach zagranicznych gości.
Dzień był ciepły i słoneczny, dlatego w miejsce kapeluszy, tudzież innych przedziwnych nakryć głowy, założyłam okulary, który świetnie sprawdzają się w roli opaski na włosy. Zrzuciłam też z siebie wszelkie futrzane ozdoby na rzecz dziewczęcej, letniej sukienki, o której w pewien sposób mogę powiedzieć, że jest mojego projektu (brzmi dumnie, ha!). W końcu dokładnie sobie wymyśliłam jak ma wyglądać, samo wykonanie pozostawiając krawcowej, bo niestety szyć nie umiem, co bardzo chciałabym kiedyś nadrobić. Wtedy moja szafa chyba byłaby pełna takich sukienek, inspirowanych latami 50, Audrey Hepburn i Mad Menem.



(( w e a r i n g: vintage leather jacket, H&M cat eye sunglasses,  New Look necklace, 50's inspired dress designed by me and made by a seamstress, ebay knuckle-duster clutch, Duno silver stiletto heels, vintage ring ))


FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas

wtorek, 7 maja 2013

FASHIONPHILOSOPHY FASHION WEEK POLAND OUTFIT DAY 3


Chmara Winter - Tucy Chacy (feat. Kari Amirian)


Nie tak dawno bardzo modna (w blogosferze) beanie z woalką wydawała mi się trendem wybitnie idiotycznym. Po pewnym czasie zamarzyła mi się jednak woalka w tradycyjnym wydaniu, czyli przy toczku. Oczywiście stało się to pod wpływem dwóch filmów - Bękartów Wojny z Melanie Laurent w roli Żydówki Shoshany, która przygotowując się do podpalenia kina pełnego nazistów, czarną woalką zakryła sobie twarz w taki sposób, że scenę tę cofałam i powtarzałam po kilka razy (<tutaj>) oraz Anny Kareniny, z której najlepiej zapamiętanymi przeze mnie sceną nie są chwile Anny z Wrońskim, ale zbliżenie na absolutnie piękna, zakrytą twarz Kery Knightley (<o właśnie to>).
Pierwszym co więc zrobiłam było zreblogowanie na tumblr tych dwóch zdjęć, a potem zaczęłam dzielnie przekopywać miliony stron na ebay'u. Tutaj jak zwykle czekało mnie rozczarowanie. Oczywiste jest przecież, że zawsze, gdy tylko coś sobie wymarzę to nigdy nie znajdę dokładnie tego, co  mam cały czas przed oczami wyobraźni.
Gdy już ostatecznie się poddałam, przez przypadek weszłam do malutkiej pracowni modystki. Dokładnie taki toczek o jakim myślałam leżał na wprost drzwi, na samym środku, pośród innych cudownych i kolorowych kapeluszy.


(( fot. Marlen Stahlhuth // w e a r i n g: pill box with veil from millinery atelier, vintage fur collar, pink dress from vintageshop.pl, vintage belt, vintage bag, CCC wedges ))


FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas

sobota, 4 maja 2013

FASHION WEEK POLAND FALL/WINTER 2013/14. RUNWAY REVIEW - DAY 1 and 2.

Trust - F.T.F. (z pokazu Bereniki Czarnoty)



18.04.2013

HANGER

Joanna Palma, Agnieszka Rymarczyk i Martyna Montewska tworzące markę Hanger w swojej kolekcji #3 ubierają współczesne księżniczki. To uwspółcześnienie oznacza dla nich geometryzacje. Zamiast delikatnych diademów ciężkie, metalowe opaski; w miejsce falbanek i bufek - kontrastujące ze sobą, raz prowadzone ostro, a innym razem opływowe linie. Czyli w skrócie konwertują dziewczęcość i delikatność w sportową elegancję. 
Chociaż zdaje się, że Hanger na każdym kroku podkreśla swoją awangardowość to jednak nie znajduję w tej kolekcji nic zbytnio nowatorskiego i wychodzącego poza popularne obecnie nurty. Jedyne czym ta kolekcja na prawdę się wyłamywała była zastosowana przez projektantki dość kontrowersyjna paleta barw zbudowana z kolorów, które wybitnie zdają się do siebie nie pasować. Mamy tutaj w końcu duża przewagę bieli zestawioną z pudrowym różem i błękitem, przełamaną czerwienią i czernią. Brzmi dziwnie prawda? Na początku uznałam to za minus. Te kontrasty wydały mi się być zbyt ciężkie, gdy jednak dowiedziałam się, że inspiracją była twórczość Stephane Hirschi zmieniłam zdanie. Bardzo lubię, gdy kolekcje mają jakiś motyw, do którego powracają lub mają w sobie odniesienia do kultury, innych działów sztuki, artystów, postaci, etc., a także gdy widoczne są w nich jakieś wyraźne wpływy. Tutaj inspiracja tym francuskim artystą jest bardzo mocna. Jego malarskie prace przybrały formę ubioru.     

      

KAMIL SOBCZYK 

Kamil Sobczyk atakuje. Już od samego początku z pierwszymi dźwiękami hałaśliwej, agresywnej muzyki. Potem prezentując odważną kolekcję bogatą w różnorodność form, materiałów, detali i dodatków. Militarne inspiracje stanowią jej podstawę, której podporządkowane są zastosowane fasony, a także paleta barw utrzymana w odcieniach brązu, beżu, czerni i khaki.
 Jego propozycje choć ciekawe i charakterystyczne nie przemawiają do mnie.  Motyw pikseli i innych naklejanych  ozdobnych dodatków, czy to czarnych, czy kolorowych, był dla mnie zbędny. Już bez tego prezentowane przez projektanta sylwetki były wystarczająco interesujące. Ponieważ pokaz odbył się w strefie OFF, na dość niewielkiej przestrzeni Sali Zgromadzeń Domu Towarzystwa Kredytowego miałam okazję zobaczyć całą kolekcję naprawdę z bliska i muszę przyznać, że jakość wykonania jest na prawdę na wysokim poziomie. Piękne formy i doskonałe kroje połączone  z dbałością wykończenia tworzą kolekcję nie potrzebującą dodatkowych udziwnień. 
 


MONIKA BŁOTNICKA

Monika Błotnicka w kolekcji Zawieszone Życie, nie rezygnując z fascynacji konstrukcyjnymi i przestrzennymi formami, tworzy ubrania, które sama chciałaby nosić. I jestem pewna, że nie tylko ona. 
Zaprezentowana kolekcja jest bardzo bogata w zastosowane materiały: jedwab, imitacje skóry i futra, bawełna, tkaniny ze zwierzęcym motywem. Żonglerka z taką różnorodnością stała się największym plusem dzięki świetnym stylizacjom, w których to modelki ubrano warstwowo. 



COCOON dla Carlo Rossi
 
Kolekcja stworzona przez markę Cocoon dla jednego z głównych sponsorów Fashion Weeku byłaby tylko kolejną, nudną prezentacją nieciekawych komercyjnych ubrań, gdyby nie przytłaczający całość finał pokazu. Po przeglądzie basicowych propozycji zestawionych w tragicznych stylizacjach i utrzymanych w mdłej kolorystyce, o której unikatowości stanowić miały ponoć "nowoczese hafty i pikowania", na wybiegu w deszczu czerwonych płatków róż pojawiła się modelka w sukni stworzonej również  z prawdziwych kwiatów. Prawdziwe kwiaty i prawdziwa kwintesencja kiczu.



BERENIKA CZARNOTA

Berenika Czarnota zabiera nas w podróż do Afryki - kolorowej, różnorodnej i pełnej kontrastów jak kolekcja Machine Gun Mama, której inspiracją jest film z lat 50' pod tym samym tytułem. 
Główny motyw tworzy tutaj powtarzający się abstrakcyjny, afrykański print. Obok niego pojawia się również delikatna krata nadrukowana na transparentne tkaniny. Wszystko to razem zestawione w świetnych, inspirujących stylizacjach, które bardzo przyjemnie się ogląda. 
Najmocniejszą stroną projektantki są jak zwykle charakterystyczne dla niej kolorowe swetry, które założone na nagie ciało modelek grają osobną rolę, nie potrzebując żadnych dodatków. 
Kolekcja utrzymana w pięknej palecie barw oscylujących wokół rdzawych czerwieni, szlachetnych zieleni, granatów i przygaszonych szarości, dodatkowo zwieńczona zachwycającym finałem, była jedną z w mojej ocenie najlepszych, jakie zobaczyłam podczas 8 edycji Fashion Weeka. 



19.04.2013

NICK-NACK

Agnieszka Nowak i Laura Leniec z duetu tworzącego markę Nick-Nack, poprzez swoje ubrania chcą wydobywać kobiece piękno. Projektują kolekcję utrzymaną w bieli przełamanej ciepłymi beżami, składającą się z minimalistycznych sylwetek  o prostych cięciach. Sportowa elegancja bez dorabiania zbędnej ideologii. 
Moda ładna i praktyczna. Wśród propozycji projektantek zaprezentowanych w kolekcji Looking for... najbardziej podobają mi się płaszcze - dobrze wykonane i o prostych krojach, a także zgeometryzowana sukienka z transparentnymi wstawkami. Jedyne, o czym chciałabym zapomnieć to okropne przezroczyste, plastikowe torebki z logo marki, które kojarzyły mi się  z bardziej elegancką wersją reklamówki z supermarketu. 



TOMAOTOMO by TOMASZ OLEJNICZAK
 


Collage to chyba najbardziej eksperymentalna kolekcja Tomasza Olejniczaka. Wśród prezentowanych sylwetek znajdowały się modele zarówno casualowe, jak i wieczorowe, a także kilka propozycji męskich. Prezentowane na pokazie bez podziału na poszczególne segmenty, a raczej w pewnym chaosie, który panował również na przestrzeni stylizacji. Daje to wrażenie jakby nie mogąc się zdecydować, postanowiono połączyć wszystko na raz. I takim to sposobem widzimy modelki w włosach odgarniętych do tyłu i przylizanych żelem, z ustami pomalowanymi na niebiesko i jednocześnie w eleganckich szpilkach. Wcale nie jest lepiej, gdy skupimy się na tym, co na pokazie najważniejsze, czyli na właściwej pracy projektanta. Tutaj także jesteśmy zasypani przedziwnymi połączeniami kolorów, faktur i materiałów.  Delikatne, zwiewne koronki i haftowane szyfony występują na zmianę z futrzanymi obszyciami i wykończeniami z różnego rodzaju skór. Jedynie mocno zaakcentowane ramiona stają się powtarzanym w poszczególnych sylwetkach motywem, który Tomasz Olejniczak zdaje się lansować już od poprzednich (swoją drogą świetnych) kolekcji basic. I wszystko byłoby dobrze, gdyby tylko ograniczyć się i wstrzymać z realizacją niektórych pomysłów do kolejnego sezonu. Z całego tego chaosu z łatwością wyłonić można sporo ciekawych propozycji jak chociażby zachwycająca futrzana spódnica, czy szeroka maxi w przepięknym odcieniu oranżu. 
Mam nadzieję, że w następnych kolekcjach TOMAOTOMO zrezygnuje z eksperymentów na rzecz bardziej monotematycznych kolekcji jak chociażby poprzednia s/s 2013 inspirowana klasyczną elegancją. 



PtASZEK


To chyba najsłabsza kolekcja Moniki Ptaszek jak do tej pory. Proste casualowe propozycje były po prostu nudne i nieciekawe. Element charakterystyczny tej kolekcji miały zapewne stanowić ręcznie robione przetarcia na spodniach i marynarkach. Nie lubię takich eksperymentów. Po prostu nie podoba mi się coś takiego i nie rozumiem, czemu ktoś kupujący projekty z autorskiej kolekcji miałby jeszcze za to płacić. 
Mocniejszą stroną kolekcji tym razem okazują się bluzy. Oczywiście po wykluczeniu tych z logo marki, które nigdy mi się nie podobały, a które to projektantka co sezon odświeża. Zarówno te ze opalizujących tkanin, jak i ze skórzanymi naszyciami sprawiają bardzo fajne wrażenie i to na tym projektantka mogła skupić więcej uwagi niż na nieciekawe eksperymenty, które nie za bardzo pasują do wybiegowej prezentacji. 



FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas