wtorek, 1 października 2013

Prague Stories


Tourist - Your Girl


Ostatnie dni września za nami, minął tydzień od kiedy  jesień  oficjalnie pojawiła się w kalendarzu. Kieszenie wszystkich kurtek pełne mam kasztanów, wypiłam dwa opakowania herbat imbirowych, a szkoła już mnie wykończyła, i psychicznie, i fizycznie; a więc najwyższa pora ostatecznie zamknąć etap wakacji i dać sobie spokój z rozpamiętywaniem wszystkich cudownych wspomnień. 
UWAGA! W tym miejscu ostrzegam przed dużą ilością słów i zdjęć! 


 

O czym mówiłam już w poprzednich postach, w Pradze spędziłam ostatni tydzień sierpnia. Razem z Anią wynajęłyśmy poprzez airbnb mieszkanie w raczej mało popularnej i niecieszącej się najlepszą sławą części Pragi, jaką jest Žižkov - dzielnica artystów, biedoty (o, to się w moim przypadku zgadza), pijaków, Cyganów i emigrantów. Jak gdzieś też przeczytałam, a później miałam okazję zobaczyć - jedna wielka piwiarnia
Towarzyszem każdego naszego powrotu do domu była wieża telewizyjna Žižkov. Widoczna praktycznie z każdego miejsca w Pradze jest najdziwniejszą, najbrzydszą, najbardziej przerażającą oraz pokręconą i nienormalną  budowlą (nawet nie wiem, czy można TO tak nazwać) jaką w życiu widziałam. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby jakiś budynek budził we mnie przerażenie, czego doświadczyłam w przypadku tej wieży, potocznie nazywanej przez Prażan wiertarką. Gdy tylko pojawiała się gdzieś na horyzoncie ogarniał mnie niepokój. Chociaż chciałam odwrócić od niej wzrok, nie mogłam. Wieża Žižkov ma niesamowitą, magnetyczną, wręcz hipnotyzującą moc. Szczególnie w nocy, kiedy jest oświetlona intensywnymi czerwonymi i niebieskimi światłami. 
Jakby tego było mało po jej ścianach pełzną surrealistyczne niemowlaki autorstwa rzeźbiarza David Černý. Można pomyśleć, że takie słodkie bobo mogłyby ocieplić jakoś wizerunek tego straszydła. Nic bardziej mylnego! Niemowlaki są czarne, nieproporcjonalne, ale co najgorsze NIE MAJĄ TWARZY. 
Ok, tym postem oficjalnie przyznaje się do choroby psychicznej. Pocieszam się tym, że kto tego nie zobaczył i nie doświadczył nie jest w stanie tego zrozumieć. W końcu nie jestem jedyną, która żywi takie uczucia, co do największej praskiej pamiątki komunizmu. Ania bała się równie mocno, a czeski pisarz Petr Kral tak pisał o niej: „Ilekroć przede mną wyrasta (a dzieje się to, co chwila) wrzyna mi się w ciało niczym śmiercionośna broń, choć szpicem celuje w niebo”. 

 

Na szczęście Praga znana jest jako miasto stu wież, a nie miasto wieży telewizyjnej Žižkov. Najlepszy widok na całe miasto, nad którego budowlami wystrzeliwuje całe mnóstwo różnorodnych, utrzymanych w wielu stylach wieżyczek roztacza się z Letenskich Sadów, którymi od Hradčan można dojść do Holešovic



A tam miejsce, którego nie wyobrażam sobie nie odwiedzić, czyli Národní Galerie w Veletržní Palác, czyli pięciopiętrowe muzeum ze zbiorami sztuki XIX wieku i współczesnej. Brzmi jak raj. Dodatkowo można tam teraz oglądać cykl 20 ogromnych prac składających się na The Slav Epic, czyli dzieło życia secesyjnego, czeskiego artysty (i jednego z moich ulubionych w ogóle) Alfonsa Muchy. Oglądane na żywo sprawiają niesamowite wrażenie.
Holešovice są również bardzo przyjemną i spokojną dzielnicą. Niedaleko znajduje się urocze Bistro 8 z dobrym i oryginalnym jedzeniem, ciekawym wystrojem i fajną, przyjazną atmosferą.


Pozostając po tej samej stronie Wełtawy wróćmy do Hradčan. Jak dla mnie jest to zdecydowanie najpiękniejsza część miasta. Jedynym co psuje jej zwiedzenie jest ogromny natłok turystów na wąskich i baaaardzo stromych uliczkach. Zamiast robić, to co lubię najbardziej (nawet w Łodzi to robię...), czyli zachwycać się przepięknymi fasadami kamienic, cały czas skupiona byłam, jak an blogerkę przystało, na swoich butach. Potrafiłam myśleć tylko, o tym jak bardzo są śliskie i cały czas panicznie się bałam, że na nich zjadę, cokolwiek to znaczy. Tak właśnie wygląda początkowe stadium schizofrenii.


Nad panoramą Pragi, poza wieżą Žižkov, dumnie góruje Zamek na Hradczanach. W jego skład wchodzi m.in. nowi i stary Pałac Królewski, Złota Uliczka oraz niesamowita gotycka Katedra Świętych Wita, Wacława i Wojciecha. 



A gdzieś poniżej monumentalnych budowli, wypatrzyłam trzy przeurocze miejsca: pracownie drewnianych kukiełek, sklep z piernikami z prawdziwym domkiem z piernika oraz Galerie MNAU,jak łatwo można się domyślić poświęconą kotkom, gdzie na przestrzeni mniej więcej 5 metrów kwadratowych upchano ogromną ilość kocich bibelotów.


Genialny i poruszający pomnik ofiar komunizmu w Petřínské sady

Wracając z Malej Strany do Starego Miast można przejść przez Most Karola, ale można pójść o jeden dalej i przekroczyć Wełtawę przez Most Legii mając przed sobą Teatr Narodowy, a za sobą Petřínské sady - bardzo zadbany park przy kolejce do praskiej wieży Eiffla - kolejna dziwna wieża, równo na przeciwko wieży Žižkov po drugiej stronie miasta. Nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem po co? dlaczego? 
Na Moście Legii uwielbiałam oglądać tramwaje, które w Pradze są naprawdę prześliczne. Szczególnie pięknie wyglądały na tle Teatru Narodowego, który mieścił się w jednym z moich ulubionych budynków. Nocą, przy odpowiednim oświetleniu wyglądał jeszcze piękniej. Jednak to, co nocą tam się działo było dość dziwne. Na swego rodzaju dziedzińcu przed teatrem było mnóstwo, przeważnie młodych ludzi pijących alkohol, jarających jointy i jeżdżących na deskach, a gdzieś z boku przechadzali się policjanci. Wisiały tam też plakaty o homoseksualizmie, opowiadające kaming auty. Pomimo wszystko wolałam jednak atmosferę na Naplavce, czyli na Nabrzeżu Wełtawy, gdzie małe statki zamieniono na piwiarnie. Mnie najbardziej podobało się w Bajkazylu, który znajdował się nie tak daleko od wspomnianego wyżej Mostu Legii.



Idąc od Teatru Narodowego dalej ulicą Narodni dochodziło się do sławnych Václavské Náměstí ze Starbucksami i sklepami sieciówek co 5 metrów. Nad deptakiem pełnym sklepów i restauracji dumnie góruje monumentalny gmach Muzeum Narodowego, który największe wrażenie robi podczas nocy.



Jednak absolutnie najpiękniejszym budynkiem Pragi jest dla mnie secesyjny Obecní Dum przy Náměstí Republiky. Przechodziłyśmy obok niego kilka razy dziennie po drodze z domu do centrum oraz z powrotem i za każdym razem byłam tak samo zachwycona. W dodatku udało nam się również wejść na koncert muzyki klasycznej, który odbywał się właśnie w tym miejscu. Było to dla mnie szczególne przeżycie, a piękne secesyjne wnętrza Miejskiego Domu Reprezentacyjnego tylko pogłębiały moje odczucia.



No i w końcu Staré Město, na którym im dalej od głównych i najważniejszych zabytków, tym piękniej. Bo tym zawsze towarzyszą hałaśliwe, świecące, bazarowe królestwa kiczu, gdzie pamiątków masz jak mrówków, jak to powiedziała pewna turystka z Polski, przechodząca obok mnie. Same Staroměstské náměstí najbardziej podobały mi się w nocy, kiedy zamykały się już budki z piwami i fast foodem porozstawiane na całym placu. 




Zaletą deszczowej pogody w ostatnich dniach naszego pobytu była możliwość spokojnego przejścia przez Most Karola. W końcu można było zauważyć coś więcej, niż plecy osoby idącej z przodu. 
Pozwoliło to w końcu dostrzec i docenić jego piękno. Dodatkowo, deszcz pogłębiał tylko jego nostalgiczny charakter. 
Raz idąc w jego stronę, nie mam pojęcia jak to zrobiłyśmy, bo to prawie niewykonalne, ale zgubiłyśmy się. Dzięki temu natrafiłyśmy na klimatyczną kawiarnie z industrialnym wystrojem - Standard Cafe



A na koniec moja ulubiona część miasta: znajdująca się na północ od Starego Rynku dawna dzielnica żydowska Josefov. Obecnie to tutaj znaleźć można najwięcej drogich sklepów światowych domów mody, eleganckich restauracji i nocnych klubów, mieszczących się w przepięknych kamienicach. Pomimo przemiany tej dzielnicy nadal widać ślady historii społeczności niegdyś ją zamieszkującej, które tworzą obiekty wchodzące w skład Muzeum Żydowskiego. 
Josefov jest też miejscem narodzin Franza Kafki, któremu poświęcono oryginalny pomni (ostatnie zdjęcie). 


***


Żeby naprawdę poczuć atmosferę jakiegoś miejsca trzeba spędzić tam trochę więcej czasu, niż jeden dzień. Pojechać tam samemu, samodzielnie je odkrywać. Dzięki temu można naprawdę się z nim zżyć. Zawsze, gdy jestem po raz pierwszy w jakimś pięknym mieście od razu mam ogromną ochotę w nim żyć i mieszkać, zostawić wszystko i przeprowadzić się do niego. Jednak, gdy wracam do domu myślę sobie, że fajnie byłoby tam kiedyś jeszcze wrócić, ale jednak nie tęsknię do niczego, aż tak bardzo. Tym razem było inaczej i aż do tej pory nie mogę pozbyć się Pragi ze swoich myśli. Aż boję się jak w przyszłym roku przeżyję powrót do domu po dwóch tygodniach w Paryżu. Bo Paryż jest jednak wyjątkiem, tylko za nim tęskniłam, aż tak bardzo nieznośnie zaledwie po kilku godzinach gonitwy z przewodnikiem po najważniejszych obiektach na jego mapie. 
Tak, tak, ledwo zdążył skończyć się pierwszy miesiąc nauki, a ja już planuję przyszłe wakacje...



Wiem, że nikt tego nie przeczytał, ale całkiem przyjemnie mi się to pisało. 



FIND ME ON FACEBOOK, TWITTER, TUMBLR, BLOGLOVIN' AND INSTAGRAM @monikatanas

12 komentarzy:

  1. Ten czarny samochód <3 Tak jak żadne mi się nie podobają, to w tym jestem zakochana. Nie wiesz może co to za marka? :D Świetnie to wszystko opisałaś, aż chcę już planować kolejne wakacje, oczywiście w Pradze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale był bardzo dziwny. Zobacz, jak maleńkie ma okna! ;D Ale za to jest matowy, co jest piękne. To też jest wspaniała anegdota: Ania pierwszy raz powiedziała mi, że coś takiego jak matowy lakier samochodu w ogóle istnieje właśnie w Pradze; po czym kilka dni po tym, pierwszy raz w życiu coś takiego zobaczyłam i to kilka razy.

      Usuń
    2. Właśnie urzekł mnie tym matowym lakierem :D Fakt, okna mogłyby być większe, to już byłby samochód marzeń! <3

      Usuń
  2. I live really close to Prague, its awesome to see that youre enjoying it here! also you took some really good pictures girl :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia!
    Wspaniały post!
    GRATULUJE :)

    http://newlookstyleblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Drugie zdjęcie, z czarnymi niemowlakami. Brrrrr.

      Usuń
  5. Świetnie ukazałaś pięknno Pragi! Zapraszam serdecznie na nowy post z rzeczą przyprawiającą mnie o dreszcze radości! Byłoby mi bardzo miło, gdybyś zajrzała, pozdrawiam ♥ Natalia

    OdpowiedzUsuń
  6. Praga jest wspaniala. Planuje tam kiedys zamieszkac:)
    Fajnie wygladalas w tych butach podobnych do http://www.eobuwie.com.pl/product-pol-57447-Botki-GINO-ROSSI-DBF529-746-3Q00-9900-F.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak już to polecałabym takie http://www.eobuwie.com.pl/product-pol-44049-Botki-ECCO-35103302001.html :) Idealnie jesienne.

    OdpowiedzUsuń
  8. KOZAKI!:D
    Proste, ale jakie piekne http://www.eobuwie.com.pl/product-pol-58519-Kozaki-TOMMY-HILFIGER-Billie-7B-FW56815994-Atmosphere-955.html
    Choc twoje maja ciekawsze dodatki

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam do obserwowania bloga.