czwartek, 31 maja 2012

The Look of the Year. Outfit DAY 1.


Cinnamon Chasers - Luv Deluxe


Zapowiedziany wcześniej outfit z The Look of the Year. Jeśli ktoś trafił na mojego bloga po raz pierwszy to więcej o tym wydarzeniu <tutaj>.
Bez szaleństw na pokazy Premiere Runway wybrałam połączenie, które już miałam okazję pokazać (<tutaj>), tylko trochę zmodyfikowane głównie z powodu pogody. Znikła parasolka, znikła apaszka. Duża torba zamieniła się w mniejszą, złota bransoleta w formie pióra z H&M zajęła miejsca zegarka, a włosy się wyprostowały i w dodatku wpadły do farby. A w torbie są jeszcze okulary.


(( fot. Roksana K./ w e a r i n g:  Reserved jacket, H&M shirt, LookbookStore velvet skirt, ZARA satchel bag, New Look shoes, allegro.pl golden retro ring, H&M golden bracelet, allegro.pl crucifix necklace )) 




wtorek, 29 maja 2012

Let's Dance to Joy Division. Girls' Party.


The Wombats - Let's Dance to Joy Division


Przy prawdziwych Mistrzyniach Podejmowania Decyzji, jakimi ja i Roksana na pewno jesteśmy wcale nie wiadomo do końca, co i gdzie będzie się robić po spotkaniu się na mieście w umówionym miejscu, bo nawet najlepiej ułożony plan jest zmieniany pod wpływem każdorazowego 'nie chce mi się' (mój ulubiony zwrot).
Tak samo było z piątkowymi pokazami The Look Of The Year z których zrezygnowałyśmy na rzecz... hm.


PS Outfit z czwartku oraz niedoszłego piątku w najbliższym czasie. Potem mam do pokazania milion zdjęć, a ciągle robię kolejne.  


piątek, 25 maja 2012

The Look Of The Year - Premiere Runway.


Od 21 maja z dniem otworzenia w OFF Piotrkowska wystawy prac studentów Politechniki Łódzkiej oraz fotografów The Look Of The Year, aż do 27 maja będą miały w Łodzi miejsce wydarzenia związane z finałem konkursu The Look Of The Year, mającego na celu wyłonienie z pośród 20 finalistek jednej dziewczyny, która pojedzie do Włoch na ogólnoświatowy finał i powalczy tam jako nasza reprezentantka o kontrakt z międzynarodową agencją. Nie chcę oceniać realnych szans tych dziewczyn na zaistnienie na światowych wybiegach. Myślę, że sposób wybierania jednej laureatki drogą smsową nie przyniesie dziewczynie z najbardziej hojnymi przyjaciółmi i rodziną dzielnie wysyłającą miliony smsów nic dobrego poza rozbudzonymi nadziejami... Dzięki temu, że konkurs ten powiązany był z serią pokazów w Magazynie Bawełny (uwielbiam to miejsce) miałam okazję uczestniczyć wczoraj w części Premier Runway. Szczerze powiedziawszy nie znałam dorobku żadnego z prezentujących się projektantów, a pokazali się Beata Mielewczyk, Paweł Kuzik, Milita Nikonorov, Izabela Wiąckowska, Maja Kotecka, Magda Hasiak, Monika Misiak, Arkadiusz Taraska, Patrycja Plesiak i Aleksandra Kucharczyk.

 BEATA MIELEWCZYK:


Projektantka stawia na kolor, wpasowując w obecne letnie trendy. Dość przeciętnie, jednak z przejawiającymi się czasami charakterystycznymi fasonami inspirowanymi kimono oraz cudownymi skórzanymi spódnicami, które bardzo chętnie sama bym założyła.

PAWEŁ KUZIK:


Kolekcja jak dla mnie najmniej ciekawa. Nie podobał mi się, ani dobór kolorów, ani fasony,ani wykorzystane błyszczące materiały (których nienawidzę). Nawet całkiem niezła końcowa sukienka, która wyróżniła się na tle sylwetek przeciętnych, a momentami wręcz kiczowatych nie zmienia mojego zdania.

MILITA NIKONOROV:


Projektantka swój pokaz podzieliła na dwie części. Pierwsza, kobiecą i obfitującą w proste kroje, delikatne kolory i kwiatowe motywy, z której to najbardziej podobała mi się żółta suknia (uwielbiam ostatnio ten kolor). Druga, bardziej rockowa i ciężka. Skóry, ciekawe kroje. W tym wydaniu również miałam swojego faworyta w postaci finałowej, czarnej spódnicy ze zjawiskowymi marszczeniami (tak właściwie to nadal nie wiem, czym to jest i jak to właściwie nazwać) połączonej z krótką, skórzaną i obcisła górą. Nazwisko warte zapamiętania.


IZABELA WIĄCKOWSKA:


Projekty Zizzy bez większych emocji. Nic nie było tutaj zaznaczone. Żadnego przyciągającego elementu, nic charakterystycznego. Czasem tylko wyłapywałam coś co wydawało mi się widzieć już w sieciówkach jak np. koronkowe szorty. Moją uwagę przyciągnęły tylko nieziemskie, srebrne platformy. Nie wiem jednak, czy są stworzone przez projektantkę, czy też służą tylko jako zapożyczony dodatek.

MAJA KOTECKA:

Grzecznie, dziewczęco. Delikatne, stonowane kolory. Marszczenia, falbanki, delikatne materiały... Nudno.

MAGDA HASIAK:


Pokaz Magdy Hasiak był pierwszym, który przyciągnął moją uwagę. Sportowe kroje i materiały ciekawie połączone ze skórą, czy delikatnym szyfonem (?). Czyli kolejna próba wprowadzenia dresu na ulice. Jak dla mnie udana.

MONIKA MISIAK:


Mo-Mo Ko z kolekcją  Besarabia w końcu prezentuje coś oryginalnego! Jak sugeruje tytuł, projektantka proponuje nam podróż w stronę Wschodniej Europy. Inne spojrzenie na wełnę. Ciekawe formy.

ARKADIUSZ TARASKA: 
Z godziny na godzinę pokazy były coraz ciekawsze. Arkadiusz Taraska ze swoją kolekcją utrzymaną w stylistyce retro najbardziej ze wszystkich trafił w mój gust. Tylko trochę retro zobaczę i już nie potrafię być obiektywna.


PATRYCJA PLESIAK:

Ultra-kobieco, wręcz drapieżnie. Les femmes fatales na wybiegu w czerni i czerwieni. Bardzo efektowne wieczorowe suknie, które również miały w sobie trochę wpływów retro inspiracjami.


ALEKSANDRA KUCHARCZYK:


Ostatni pokaz i chyba mogę też powiedzieć, że najlepszy. U Kucharczyk również retro jednak już nie tak oczywiste jak u poprzedników. Trochę stylu artystycznej bohemy, trochę starego Hollywood, trochę współczesności.

((  fot. me  ))
***

Dzisiaj w Magazynie Bawełny kolejne pokazy. Jednak już nie młodych projektantów, a znanych, komercyjnych marek. Mimo wszystko wybieram się na ostatnie trzy: Lanta, Jacqueline Riu, Risca oraz Parys.  Jest tu ktoś kogo mogę tam spotkać? :)

wtorek, 22 maja 2012

Chanel Cruise 2013.


Ile jest w sieci blogów i serwisów o modzie, tyle też opinii na temat tej kolekcji. Co do jednego wszyscy są zgodni: Lagerfeld jest mistrzem teatralizacji pokazów. Ten planowany od roku, składał się aż z 71 sylwetek zaprezentowanych w imponującej scenerii ogrodów Wersalu, co jednocześnie jest najmocniejszym podkreśleniem inspiracji XVIII wiecznym dworem Marii Antoniny. Warto też dodać,że wśród upudrowanych i ukrytych pod perukami modelek znalazło się, aż osiem Polek - Zuza Bijoch, Kasia Struss, Monika Jac Jagaciak, Zuzanna Stankiewicz, Daga Ziober, Monika Sawicka, Joanna Koltuniak oraz Patrycja Gardygajło.

Czytając recenzje, właściwie za każdym razem natrafiam na wypowiedzi mówiące o tym, że w tej kolekcji Chanel pokazuje współczesną wersję rokoko romansującego z rock'n'rollem i grunge'm. Nie chcę tutaj wchodzić na temat 'co autor miał na myśli', ale ja tego rocka tutaj nie widzę. Może jestem modowym ignorantem nieumiejącym odczytywać tego, co widzi na wybiegu, ale mówię o swoich odczuciach i luźnych skojarzeniach. Dla mnie poza oczywistymi wpływami Marii Antoniny jest też tutaj trochę Japonii. Bo czy te ufryzowania i nienaturalne kolory peruk nie kojarzą wam się jak wycięte z mangi? To samo tyczy się cyber-ortopedycznych-butów połączonych. W takich zestawieniach jak tutaj, z tweedowymi spódnicami nasuwają mi na myśl tokijską dziewczynę Chanel. Współczesna, japońska cyber lolita daje niesamowite połączenie w zetknięciu z tradycyjną Francuzką. Rozszerzane spódnice 'na stelażu' są ścinane i zamieniają się w mini, a nawet szorty. Do eleganckich spódnic i kostiumów zamiast kobiecych czółenek - ciężkie, przysadziste wspominane już przeze mnie cyber buty. Niestety to ostatnie połączenie jest prawdziwym wyzwaniem dla figury osoby noszącej je. Nawet na megaszczupłych modelkach sylwetki są wybitnie niekorzystne, nieforemne i zniekształcone. Dla mnie to rozwiązanie jest tylko efektowne, do popatrzenia. Bardziej podoba mi się klasyczna, chanelowska paryska dziewczyna. W materiałach, krojach i kostiumach, z których Chanel jest znane od czasów genialnej założycielki. W kolekcji tej na pierwszy rzut oka widzimy to, co znane jest już nam teraz. Ubrania, dodatki, paznokcie i wszystko, co tylko nam się wymarzy farbowane w słodkie kolory uwielbianych, francuskich Macaroonów, które zawładnęły sercami fashionistek już jakiś czas temu według Lagerfelda będą z nami, aż do kolejnego lata. Według mnie to rozstrzyga w końcu wygraną w bitwie neony vs pastele. :D Nie dziwią mnie również nawiązania do lat 90' - zasada mody i trendów powtarzających się po 20 latach sprawdza się po raz kolejny. Widzimy je w krojach obcisłych sukienek na ramiączka, a także w powrocie butów ze szpicem, które tak samo jak pastele popularne są już teraz.

Mnie Cruise 2013 wcale nie rozczarowuje, a wręcz zachwyca jak zwykle. Fanką geniuszu Karla Lagerfelda jestem od dawna i pozostaje mu wierna. Wierny tradycji zawsze potrafi świetnie połączyć ją z sezonowymi trendami, a także wyraźnie zaznaczyć inspiracje danej kolekcji. Właśnie za to kocham Chanel i Karla. Jest prawdziwym Królem Słońce świata mody, jak to trafie ujęło kimono.pl.



Favourites: 
Najpiękniejsza ze wszystkich przedstawionych w kolekcji. <3

Różowy płaszcz - mój numer 2 zaraz po miętowe sukience.


Tokyo's Cyber Lolita:

90's:

Marie Antoinette's court:


O ile znajdzie się chociaż jedna osoba, której będzie chciało się przeczytać mój wywód - jestem pełna podziwu. Wybaczcie, nie idę w szkole zgodnie z normalnym programem języka polskiego - tęsknię bardzo za pisaniem czegokolwiek (już słyszę mój śmiech za rok, dokładnie tak samo lgnęłam w zeszłym roku do francuskiego). 

Chciałabym wam bardzo podziękować za rosnące zainteresowanie moim blogiem! Nie wiecie nawet jak bardzo cieszy mnie coraz szybciej rosnąca liczba obserwatorów (jest już was 200! ❤❤ ), like'ów na facebooku, a także wasze bardzo miłe (i również liczne) komentarze. 
Więc jeszcze raz:
Dziękuję.