poniedziałek, 30 kwietnia 2012

FPFW Poland. Annette Gortz and Natalia Jaroszewska.




Na zakończenie dwa pokazy utrzymane w zupełnie innych stylistykach, ale według mnie tak samo dobre.

Annette Gortz, favourities: 
fot. mmlodz.pl,  ja
fot. ja

Zanim na wybiegu pojawiły się modelki, energiczna, rockowa muzyka zapowiedziała, czego można się spodziewać. Znana (ponoć) w Niemczech projektantka pokazała ostrą kolekcję od początku do końca utrzymaną w czerni i odcieniach szarości, z jednym mocnym akcentem w postaci cekinowej, srebrzystej sukni wieczorowej, która zamykała pokaz i stała się przez to główną atrakcją programu.
Gortz nie proponuje nic innowacyjnego, nie wprowadza nic nowego. Jej kolekcja jest poprawna, konsekwentnie utrzymana w jednym klimacie. Skóra, pióra, kożuchy i militarne inspiracje - ile już razy widzieliśmy taką interpretacje rockowego stylu? Moją uwagę przyciągnęły proste płaszcze i kożuchy, za to nie podobały mi się suknie i spódnice z marszczonych materiałów.










































































fot. mmlodz.pl

























Natalia Jaroszewska
Dodaj napis

Tej pani chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Projektuje od 2001 r. znana jest ze swego stylu określanego jak 200% kobiecości oraz uciekania od wyrazistych kolorów. 
W fashion weekowej kolekcji jest wierna temu, co pokazywała wcześniej. Delikatne, zwiewne sukienki z miękkich materiałów. Całość utrzymana w przygaszonych barwach szarości, beżu i bieli, a także pojawia się delikatny odcień koloru musztardowego. Projektantka wprowadza także print z kwiatowym motywem. 
Dla mnie kolekcja dość nudna i przewidywalna. Bez szaleństw. Pokaz uważam jednak za bardzo udany. Jaroszewska jest konsekwentna w tym, co robi i nie odchodzi od wyrobionego, rozpoznawalnego stylu. 

 
                             











fot. ja

niedziela, 29 kwietnia 2012

FPFW Poland. Viola Śpiechowicz i Wiola Wołczyńska.


Viola Śpiechowicz/ fot. fashionweek.pl
Wiola Wołczyńska/ fot. ja

Względem pokazów dwóch pań o bardzo podobnych imionach, prezentujących się w niedzielę jedna po drugiej, zajęłam odmienne stanowiska. Pierwszy wolałabym przemilczeć, za to drugi będę uwielbiać jeszcze długo.

fot. ja

Na początek, idąc chronologicznie z harmonogramem trzeciego dnia Fashion Weeku pare słów o Violi Śpiechowicz. Nie jest debiutantką i tworzy już od 10 lat. Lubią ją celebrytki, w końcu pokaz otworzyła Natalia Kukulska. Jej wizja zimy to zima na czerwonym dywanie, gdyż kolekcja w całości składała się z sukni wieczorowych. Powiem szczerze, że nie śledziłam wcześniej dokonań tej projektantki, jednak wydaje mi się, że zaprezentowane stroje (pomijając jakość materiałów i staranność wykonania - nie miałam okazji zobaczyć z bliska oczywiście, ale wierzę, że tutaj te suknie spełniają się) bardziej wyglądają jakby miały trafić do pierwszych lepszych, małomiasteczkowych sklepów z sukniami ślubnymi i wieczorowymi, niż do ekskluzywnych butików. Nieciekawe, bezkształtne formy, a do tego tragiczny dobór butów. Wątpię w to, czy ktokolwiek mógłby wyglądać w tych sukniach dobrze poza szczupłymi modelkami. Bufy, zakładki, marszczenia - a wszystko to na połyskliwych materiałach, których nienawidzę. Czy wy też czujecie tutaj kicz? Może jest to kwestią gustu, jednak dla mnie taka moda w żaden sposób nie przemawia.


























fot. fashionweek.pl

























chyba najgorsze ze wszystkich. 
fot. ja

***

fot. ja
Zrobiło się niemiło, więc teraz zaczną się zachwyty. 

W przypadku Wioli Wołczyńskiej też muszę przyznać się, że nie kojarzyłam jej nazwiska z tym, co nim podpisuje, a ta regularnie tworząca od 2006 roku projektantka jest bardzo warta poznania. 
Już od samego początku muzyka sugeruje nam inspiracje latami 20', 30' XX wieku. Później widzimy to szczególnie w charakterystycznych nakryciach głowy u każdej z modelek lub w ogromnych rękawicach. Wołczyńska ciekawie interpretuje fasony kojarzące się z tamtym okresem takie jak na przykład obniżona talia, czy rozkloszowane płaszcze, linie sukienek, żakiety i marynarki. Wszystko utrzymane jest w stonowanych odcieniach czerni, szarości i beżu - to materiał odgrywa tutaj ważniejszą rolę. 
 W tej kolekcji widzimy także inspiracje dawną modą męską wplecione do mody damskiej. Są nimi militarne skórzane płaszcze, kroje spodni z podwyższonym stanem, a przede wszystkim, to co najbardziej widoczne, czyli wspomniane przeze mnie nakrycia głowy, które mi kojarzą się zarówno z damskim toczkiem, jak i z męską czapką pilotką. 
Klimatycznie, oryginalnie i z wyraźnie zarysowanymi inspiracjami - pokaz Wioli Wołczyńskiej uważam za bardzo udany. 







































































fot. fashionweek.pl
  

fot. ja